Blog Conference Poznań 2017

[Miasta w 24 godziny] Jak często spotykacie się ze stwierdzeniem, że na jeden dzień to się nie opłaca? Ja bardzo często. A to przecież nie prawda! Może do Sztokholmu lub Nowego Jorku z Polski na jeden dzień się nie opłaca, ale do każdego miasta, miasteczka, wsi, osady lub miejsca z jednego krańca Polski na drugi opłaca się jechać na jeden dzień. Kwestią jest transport – możecie skorzystać z kolei, zawsze będą jakieś dodatkowe przygody lub z własnego samochodu. Możecie pojechać w pojedynkę lub całą bandą. Jeśli nie wierzycie, to cykl postów Miasta w 24h” jest właśnie dla was! Udowodnię wam, że się da: wskażę możliwości transportu, zrobię listę rzeczy do zrobienia i miejsc do zobaczenia,  przedstawię kosztorys i ramy czasowe. Gotowi na nowe przygody?

W ostatni weekend maja, w stolicy Wielkopolski, Poznaniu odbyła się konferencja dla blogerów – Blog Conference Poznań. Jedno z niewielu ogólnopolskich spędów, gdzie polska blogosfera może się spotkać, poznać, porozmawiać ze sobą i w ogóle się zobaczyć! Wyjść z domu lub ulubionej kawiarni i spotkać podobnych sobie. Wiedziałam, że świat blogowy jest dosyć spory, ale na tą właśnie konferencję przyjechało ok. 1500 osób! A to i tak ponoć tylko garstka z całej rzeszy, która zgłosiła swoją chęć udziału. To naprawdę jest ogromna ilość ludzi, zajmujących się wieloma różnymi sferami. O kilku moich “ulubionych” blogach mogliście przeczytać w ramach akcji Share week. Tym bardziej jest mi miło, że mnie i Lemurowi udało się tam pojechać.

DSC09588

Niestety wizyty w Poznaniu są dla mnie wyjątkowo pechowe. Jak jechałam tam pierwszy raz, na mecz siatkówki, to AZS Politechnika Warszawska przegrała, a na Blog Conference mogłam wybrać się tylko na jeden dzień. Cóż mając nawet tak mało czasu chciałam wykorzystać wycieczkę jak najbardziej. Jednakże chcąc jednocześnie uczestniczyć w konferencji i zwiedzić kawałek miasta z czegoś trzeba zrezygnować. Ja zrezygnowałam z muzeów, galerii sztuki i głównych atrakcji miasta – je zachowałam na inny raz, a skupiłam się na miejscach mniej znanych.

Do Poznania dostałam się pociągiem – 5:50 z Warszawy Centralnej – 9:18 Poznań Główny, na szczęście przyjechaliśmy trochę wcześniej. W pociągu jeszcze się przespałam, poznałam nowe koleżanki, których cel podróży był zbieżny z moim i przejrzałam stary przewodnik po Poznaniu, który znalazłam w domu. Konferencja zaczynała się dopiero o 10 więc miałam czas na poranną wycieczkę. Pierwsze co zrobiłam to udałam się do kiosku i kupiłam bilet na komunikację miejską (16zł dobowy, normalny, na wszystkie linie). Co, jak co ale dodatkowe koszty w postaci mandatu nie są mi potrzebne. Pierwszym celem stały się Jeżyce – jedna z najbardziej urokliwych dzielnicy, jakie widziałam. Jeśli lubicie modernizm i secesję to na pewno wam się spodoba. Wąskie uliczki, spokój, cisza, jakby czas nagle zwolnił, a nawet się zatrzymał. Trochę więcej gwaru i energii było na jeżyckim rynku, na którym znajduje się targowisko, coś jak krakowski Kleparz. Od dworca głównego do początków dzielnicy są jakieś 2-3 przystanki autobusowe, w zasadzie nie trzeba korzystać z komunikacji, można sobie zrobić spacer. Gdy znajdziecie się już na ulicy Roosvelta, koniecznie zatrzymajcie się na chwileczkę przy kamienicy z numerem 6 – to właśnie tutaj w książkach Małgorzaty Musierowicz mieszkał profesor Dmuchawiec, a także jego wnuczka Kreska – później z Maćkiem i dziećmi, a  także Dambo. Jeżyce, dawniej Yssycz, Issyce, Giżyce, Gyżyce, Iżyce, Jerzyce, są  wynikiem XX wiecznej rozbudowy Poznania, kiedy to do granic miasta włączono wiele pod poznańskich wsi i miasteczek.

DSC09591

Wycieczka do Jeżyc zajęła mi w sumie około godziny – mówiłam, że komunikacja działa sprawnie. Konferencja odbywała się w Międzynarodowych Targach Poznańskich, stąd udało mi się, przy okazji od środka, obejrzeć „to monstrum”. Teren Targów jest naprawdę ogromny i w weekend odbywało się na ich terenie kilka różnych imprez. Ich uczestnicy w zasadzie nawet nie widzieli się nawzajem i nie przeszkadzali sobie. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń Targów, oprócz Blog Conference są dla mnie październikowe Targi Hobby.

Organizatorzy BCP zadbali nie tylko o doborowe towarzystwo i wyśmienitych prelegentów, ale też coś dla ciała, czyli kawę, herbatę, wodę i przekąski, które nieco podniosły mój poziom cukru. Co do prelekcji, jak to na konferencjach część była porywająca, a częścią nie byłam zainteresowana. Za to naprawdę ciekawie było zobaczyć tych wszystkich ludzi, których czasami czytam, a czasami oglądam. Moją ulubioną prelekcją była ta Oli Budzyńskiej, czyli Pani Swojego Czasu, całkiem ciekawa była też opowieść ekipy Busem przez świat. Z warsztatów udało mi się być na tym Moniki Kamińskiej dotyczącej budowania marki. Bardzo interesująca dyskusja wywiązała się też podczas panelu pt. „Ekspert jako bloger”. Oczywiście na takich spotkaniach nie wykłady, warsztaty i panele są najważniejsze, lecz spotkania z ludźmi i nawiązywanie kontaktów, co było możliwe podczas przerw kawowych, przerwy na obiad, podczas fotospaceru i na wieczornej imprezie integracyjnej.

DSC09620

Przerwę obiadową jednak wykorzystałam na dalsze zwiedzanie. Kolejnym punktem programu była słynna rzeźba, zmarłej niedawno, Magdaleny Abakanowicz w parku Cytadela. Jest to już dłuższy spacer, więc polecam skorzystanie jednak z komunikacji miejskiej. Tramwajem, których sieć w Poznaniu jest świetnie rozplanowana, a częstotliwość kursowania wysoce zadowalająca i to pomimo weekendu, można dostać się wszędzie. Park Cytadela to największy poznański park, zlokalizowany w dawnym Forcie Winiary, w dzielnicy Stare Winogrady. Park ten został uznany za Pomnik Historii. Od przystanku idąc w kierunku wejścia do parku, przeszłam obok cmentarza wojennego, następnie minęłam Muzeum Uzbrojenia i dalej szeroką aleją dotarłam do rzeźby „Nierozpoznani”. Jest to największa plenerowa realizacja Abakanowicz, składająca się ze 112 wysokich na około 2 metry, żeliwnych antropomorficznych figur pozbawionych głów i kroczących w różnych kierunkach. Naprawdę robi wrażenie, szczególnie w połączeniu z plażującymi obok ludźmi. Oprócz tej rzeźby w parku można spotkać też inne artystyczne instalacje. Stąd park może pełnić funkcję galerii sztuki na wolnym powietrzu. Wrażenie robi m. in. Dzwon Pokoju i Przyjaźni między narodami. Dzwon waży 850 kg, a jego średnica wynosi 102 cm. Jest to trzeci dzwon pokoju na świecie (po japońskiej Hiroszimie i amerykańskim Nowym Jorku). Nie mniej jest to park – dobre miejsce na piknik czy zwykły odpoczynek.

DSC09688

Ostatnim punktem wycieczki był oczywiście poznański rynek – bez koziołków ani rusz! Od poznańskich Targów do Rynku można dojść pieszo lub ponownie skorzystać z komunikacji miejskiej, ja wybrała opcję numer jeden, by nałapać jeszcze przez chwilę atmosfery poznańskich ulic. Do rynku dotarłam ul. Świętego Marcina mijając po drodze Zamek  Cesarski, Pomnik Kryptologów, po czym skręciłam w aleje Marcinkowskiego, koło Fontanny Wolności, a następnie w ulicę Paderewskiego, mijając Muzeum Narodowe i Zamek Królewski dotarłam do Ratusza Miejskiego. Obejrzałam okalające rynek kamieniczki i udałam się w podróż powrotną na dworzec, po drodze kupiłam jeszcze w cukierni Rogale Marcińskie i można było wracać do Warszawy. Cała podróż zajęła około 16 godzin licząc przejazd pociągiem na trasie Warszawa – Poznań i Poznań – Warszawa.

Poniżej skrócona lista miejsc, które odwiedziłam lub widziałam po drodze:

  • Jeżyce – Teatr Nowy, kamienice przy ul.  Roosvelta, kościół Najświętszego Serca Jezusa i św. Floriana przy ul. Kościelnej, szpital przy ul. Polnej, rezydencje przy ul. Słowackiego, jeżycki rynek.
  • Park Cytadela –  Cmentarz parafii św. Wojciecha, Cmentarz Garnizonowy, wojenny Cmentarz Bohaterów Radzieckich, wojenny Cmentarz Wspólnoty Brytyjskiej, Cmentarz Bohaterów Polskich oraz relikty dawnego cmentarza tzw. starogarnizonowego, niemieckiego Cmentarza Honorowego (Ehrenfriedhof) oraz kwatera prawosławna tzw. Cmentarz Prawosławny; Muzeum Uzbrojenia, Muzeum Armii Poznań; Dzwon Pokoju i Przyjaźni Między Narodami; instalacja Nierozpozani Magdaleny Abakanowicz; rzeźby innych twórców, m.in: Michała Gąsienicy Szostaka, Jerzego Sobocińskiego, Józefa Murlewskiego, Juliana Boss-Gosławskiego oraz wiele drzew i krzewów.
  • Międzynarodowe Tagi Poznańskie
  • Droga do Starego Rynku – Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki, Zamek Cesarski, Pomnik Kryptologów, Fontanna Wolności, Muzeum Narodowe, Zamek Królewski, Kościół Franciszkanów.
  • Stary Rynek – ratusz miejski z koziołkami, Figura św. Jana Nepomucena, Pręgierz, Pomnik Koziołków, Pomnik Bamberki.

Koszty:

  • Bilety kolejowe: 135, 73 zł (w obie strony)
  • Bilet na komunikację miejską: 16 zł
  • Jedzenie (w tym rogale na wynos): 65, 25 zł (kawa, obiad, rogale)
  • Bilety wstępu: brak

DSC09711


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
  • W Poznaniu jeszcze nie byłam, ale jak pojadę to Jeżyce są na pierwszym miejscu listy miejsc do zobaczenia. Uwielbiam Jeżycjadę 😍

    • Asia/ LemurPodróżnik

      Są naprawdę fantastyczne! I tak klimatyczne, że po kilku minutach spaceru rozważałam przeprowadzkę:)

  • Ewa

    Ja tam bardzo lubię jedno dniowe wypady 🙂 W Poznaniu jeszcze nie zawitałam, ale bardzo mile wspominam taką podróż do Wrocławia 🙂

    • Asia/ LemurPodróżnik

      Tak, Wrocław kojarzy mi się też bardzo pozytywnie:)

  • W Poznaniu byłam tylko przejazdem. Jest tyle pięknych miejsc w PL,a ciężko teraz jest mi coś pozwiedzać bo mieszkamy po za granicami kraju

    • Asia/ LemurPodróżnik

      O to faktycznie! Ale może na tzw. “emeryturze” się uda:)

  • Globfoterka

    Ja uważam, że lepiej jest pojechać do Sztokholmu, czy do Londynu na jeden dzień, niż wcale, albo cisgle odkładając to na pozniej :). Wstyd przyznać, bo odwiedziłam 51 krajów, a w Poznaniu jeszcze nie bylam. Muszę to zmienić! Może pojadę na kolejną konferencję?:) Kto wie.

    • Asia/ LemurPodróżnik

      O tak! Jeśli mamy odkładać na wieczne jutro to pewnie, że warto jechać chociaż na chwilę!

  • Femme Deborah

    Lubię Poznań. Mieszkałamtam 7 lat. Potem przeprowadziłam się do Wrocławia. Wsominam miło to miasto:)

    • Asia/ LemurPodróżnik

      A jeszcze nie mieszkałam, ale po spacerze po Jeżycach rozważałam przeprowadzkę:)

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!