Chełmek – obuwnicze imperium Baty

Ostatnio pomyślałam sobie, że napisałabym o czymś innym. Pozostając dalej w temacie podróży,  oczywiście, ale o jakimś innym miejscu niż Dolny Śląsk. Ostatnio dużo było tego Dolnego Śląska, zatem czas coś zmienić. Pomyślałam o Chełmku.

Zakładam, że większość z was nie zna tego miejsca. Mało o Chełmku w Internecie, na blogach czy portalach zbierających turystyczne atrakcje z Małopolski. Dlatego tym bardziej – stwierdziłam -że o Chełmku trzeba napisać. Chełmek trzeba pokazać światu!

Nie przejmujcie się, jeśli o nim nie słyszeliście. Również na początku nie skojarzyłam faktów. Do Chełmka udałam się w ramach praktyk studenckich – współpracowałam wtedy z Małopolskim Instytutem Kultury, który co roku organizuje Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturalnego i pokazuje miejsca nie tylko w samym Krakowie, ale w całym województwie. Jest to świetna okazja, by poznać nowe miejsca i wejść tam, gdzie na co dzień się nie da. Ale po kolei.

Skąd się wzięły buty w Chełmku i kim był Tomasz Bata?

Dzisiaj Chełmek leży na granicy dwóch województw: śląskiego i małopolskiego, jednak w czasach, gdy Tomasz Bata szukał miejsca na swoją polską fabrykę, ziemie te należały do księcia Adama Sapiehy. Zanim jednak Bata kupił 986 ha ziemi, a w 1929 r. zarejestrował spółkę akcyjną – Polską Spółkę Obuwia Bata S.A. w Krakowie, wydarzyło się dużo, począwszy od tego, że pan Tomasz się urodził, skończył szkołę i zabrał się do działania.

Tomasz Bata był Czechem, wywodzącym się z szewskiej rodziny. Dlatego szybko, we współpracy z siostrą, założył rodzinną firmę. Początkowo współpracowali z 3 chałupnikami. Niestety firma szybko popadła w kłopoty finansowe. Kłopoty te były spowodowane rosnącymi kosztami skór potrzebnych do produkcji butów. By zaradzić rychłemu bankructwu, Bata, przedefiniował rodzaj produkowanego obuwia. Od tej pory firma zaczęła produkować lekkie buty płócienne, a skór używano wyłącznie w podeszwach. Pozwoliło to znacznie ograniczyć koszty produkcji oraz sprzedawać gotowe produkty taniej. Jednak dla Baty było to za mało, udał się do Stanów Zjednoczonych, by uczyć się od najlepszych – zatrudnił się w fabryce Forda. Tam doskonalił swoje umiejętności. Po powrocie kupił maszyny dla swojego przedsiębiorstwa oraz rozpoczął budowę imperium w Zlinie na Morawach. W 1910 r. zatrudniał 350 pracowników, którzy produkowali 3 tys. par butów dziennie!

Jednak Bata nie myślał tylko w kategoriach finansowego sukcesu swojej firmy, nie zamykał się, myślał holistycznie. Budował i ulepszał nie tylko zakłady przemysłowe, ale dbał również o pracowników. W zasadzie i w tym przypadku kij miał dwa końce. Z jednej strony domy dla pracowników i ich rodzin, ochronki i specjalistyczne szkoły, obiekty sportowe, szpitale, place zabaw, parki, sklepy, kina z drugiej zaś wymagany był dwuzmianowy czas pracy, kary dla pracowników nietrzymających jakości, lojalność wobec fabryki, której wszystko było podporządkowane – od ludzi po architekturę i urbanistykę. Bata zapewniał wszystko, co było potrzebne do życia i pracy swoim pracownikom. Takie podejście się opłaciło, gdyż już po 5 latach, tylko w Zlinie, zatrudniał ponad 5 tys. pracowników, którzy dziennie wytwarzali ponad  100 tys. butów! Buty Baty były wszędzie – i było tak do czasów względnie współczesnych, gdyż ja również posiadam różowo-grafitowe batówki.

Zlin – pierwowzór miasta idealnego

Idea Baty była prosta – chciał stworzyć miejsce idealne, zarówno do pracy, jak i życia. Miejsce, gdzie miała powstać fabryka (w domyśle wraz z przyległościami) miało być oddalone od zurbanizowanych miejsc, położone na uboczu, najlepiej na terenach rolniczych, będące jednak dobrze skomunikowane lub dające możliwości takiego skomunikowania w niedalekiej przyszłości. Mieszkańców ów twór miał mieć 10-12 tys., z czego połowa powinna pracować w fabryce. Dzielnica mieszkalna miała być oddzielona od przemysłowej. Domy miały być wygodne, komfortowe, posiadać bieżącą wodę, łazienkę i elektryczność, a ich otoczenie miało dawać wytchnienie – psychiczne i fizyczne po pracy, stąd tak duża ilość zieleni, obiektów sportowych i kulturalnych. Główną oś takiego miasta miała stanowić szeroka aleja parkowa prowadząca do fabrycznej bramy. Idealne miasto powinno być dobrze skomunikowane na lądzie, wodzie i w powietrzu. Wszystkie te założenia udało się spełnić w morawskim Zlinie.

Na pograniczu

Produkcja butów w Zlinie szła, można powiedzieć, koncertowo! Imperium produkowało 58 milionów par butów rocznie. Jednak Bata sięgał wzrokiem dużo dalej i w 1931 roku rozpoczął międzynarodową produkcję. Fabryki powstały w Holandii, Szwajcarii, Niemczech, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i w Polsce. U nas wybór padł na miejsce położone dosyć dobrze geograficznie na pograniczu Śląska i Małopolski – przy trasie kolejowej Wiedeń – Lwów, szlaku drogowym z Krakowa na Śląsk, przy dwóch spławnych  rzekach: Wiśle i Przemszy, tuż pod Oświęcimiem.

Ciekawostką jest to, że początkowo Tomasz, nie myślał o małopolskim Chełmku, lecz o niedalekim, i już śląskim, Chełmie Śląskim – ówczesna granica między Małopolską, a Śląskiem przebiegała na rzece Przemszy. O tym, że fabryka zamiast w Chełmie powstała w Chełmku, zadecydowało silne lobby związane z władzą – otóż brat wójta Chełma był szewcem, a więc batówki stanowiły dla niego nie lada konkurencję.

Nasuwa się jednak jedno pytanie: jeśli morawski Zlin produkował pełną parą, to po co były Bacie fabryki w innych krajach? Mógł przecież rozwijać sieć dystrybucji, zamiast budować nowe twory, którymi trzeba zarządzać zdalnie. Otóż z powodów finansowych – chodziło o cła – rejestrując działalność w danym kraju, zatrudniając lokalnych mieszkańców – zyskał przychylność władz, ludności oraz zmniejszył koszty produkcji.

Chełmek jak Zlin

Małopolski Chełmek zaprojektowany został przez czeskich architektów – Franciszka Lydie Gahura oraz Mirosława Drofa. Spełniał on wymogi stawiane przez Batę, mimo że całości założenia architektonicznego nie udało się zrealizować – kolonia robotnicza była dużo mniejsza niż zakładano (wybudowano 16 z 200 planowanych domów), na terenie zakładu wybudowano tylko 10 z 50 budynków,  a w fabryce pracę podjęło 2 tys. robotników i robotnic. Nie zmienia to faktu, że zakład ten był pierwszą fabryką zajmująca się przemysłową produkcją obuwia w Polsce. Dla potrzeb fabryki powstawały nowe zakłady – jak garbarnie skór w Brzeziu i Jaśkowicach. W Chełmku była wydawana również, pierwsza w Polsce, zakładowa gazeta: „Echo Chełmka”.

Domy, czy to dla kierownictwa czy to dla robotników, wyglądały bardzo podobnie. Były to ceglane, dwupiętrowe, prostopadłościany o płaskich dachach z kamiennymi fundamentami. Te bliżej ulicy Krakowskiej przeznaczone były dla kierownictwa, część pozostałych była hotelami robotniczymi z 20 pokojami, inne mieściły w sobie od 4 do 8 mieszkań. Mimo uderzającego podobieństwa, domki, różnią się wewnętrznym układem pomieszczeń, standardem oraz subtelnymi detalami. Mieszkania dla kadry kierowniczej składały się z 3 pokoi, łazienki i kuchni, te dla robotników z dużego pokoju, kuchni i łazienki. Wszystkie miały osobne wejścia i własne klatki schodowe.

Chełmek dzisiaj – co zostało z batowskich zabudowań?

Dzisiaj w Chełmku zostało niewiele – sklep z napisem „buty” na placu między fabryką, a dzielnicą mieszkalną. Na terenie fabryki w pierwotnym stanie nie zachował się żaden z budynków. Pozostało za to 16 domów kolonii robotniczej, w których wciąż mieszkają ludzie. Współcześnie stanowią albo prywatną własność, albo są mieszkaniami komunalnymi. Obecnie są już inaczej urządzone niż kiedyś, inwencja twórcza nowych właścicieli. Stare piece zostały zastąpione przez nowoczesne kaloryfery. Nadal nie ma między nimi ogrodzeń, a jedynymi elementami separacji są do dzisiaj drzewa, trawniki i żywopłoty.

Niewiele zostało też z infrastruktury: nie ostał się basen, została za to odnowiona niedawno muszla koncertowa, kino stało się domem kultury, pozostała też duma Chełmka – korty tenisowe. Jedyne wówczas korty tenisowe między Krakowem, a Katowicami. Na ich otwarciu grały polskie sławy. Dziś już tak nie zachwycają.

A jakie losy przeszły same zakłady? Cóż nie wytrzymały próby czasu i współczesnej konkurencji. Po wojnie zakłady upaństwowiono i działały pod różnymi nazwami: „Południowe Zakłady Obuwia”, „Kombinat Garbarsko-Obuwniczy Południowe Zakłady Przemysłu Skórzanego Chełmek”, oraz „Południowe Zakłady Przemysłu Skórzanego Chełmek”. W latach 80.i 90. można było jeszcze kupić buty sygnowane napisem BATA w sklepach. W 2003 roku ostatecznie je zamknięto.


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
error
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
error

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!