Gdynia w 24 h

[Miasta w 24 godziny] Jak często spotykacie się ze stwierdzeniem, że na jeden dzień to się nie opłaca? Ja bardzo często. A to przecież nie prawda! Może do Sztokholmu lub Nowego Jorku z Polski na jeden dzień się nie opłaca, ale do każdego miasta, miasteczka, wsi, osady lub miejsca z jednego krańca Polski na drugi opłaca się jechać na jeden dzień. Kwestią jest transport – możecie skorzystać z kolei, zawsze będą jakieś dodatkowe przygody lub z własnego samochodu. Możecie pojechać w pojedynkę lub całą bandą. Jeśli nie wierzycie, to cykl postów Miasta w 24h” jest właśnie dla was! Udowodnię wam, że się da: wskażę możliwości transportu, zrobię listę rzeczy do zrobienia i miejsc do zobaczenia,  przedstawię kosztorys i ramy czasowe. Gotowi na nowe przygody?

Są rzeczy i miejsca, o których wiemy, że istnieją. Wiemy, ale zbytnio się tym nie przejmujemy. Wiem, że istnieje jogurt truskawkowy, masło orzechowe i słony karmel. Tak samo istnieją buty na niebotycznie wysokich obcasach, pomarańczowe kurtki i samoloty. Tak dobrze odczytujecie nie jadam tych rzeczy, nie noszę butów na wysokim obcasie, nie bardzo lubię pomarańczowy oraz zdecydowanie nie lubię latać samolotami. Tak samo wiem, że istnieje Gdynia – miasto portowe, część Trójmiasta – nie tak zabytkowe, jak Gdańsk i nie tak imprezowe, jak Sopot – ot, stacja końcowa północnego kierunku Pendolino.

DSC06262

Mam rodzinę w Gdańsku więc zazwyczaj wysiadam z pociągu na stacji Gdańsk – Oliwa. W Gdyni byłam kilka razy, które można policzyć na palcach jednej ręki. Kilka razy w dzieciństwie, co pamiętam głównie na podstawie zdjęć, na których jestem w porcie i siedzę na jakiejś ławce przed ORP Błyskawicą. Ponownie byłam na gdyńskim dworcu przejazdem na Hel, więc też niewiele zapamiętałam. Najbardziej zapamiętałam wizytę w gdyńskim Akwarium, ale nie pamiętam kiedy i z kim tam byłam – pewnie jakaś kolonia. Niewiele tego. Postanowiłam to zmienić i coś jednak z tej Gdyni zapamiętać. Dobrą okazją do tego, był oczywiście, kilkudniowy pobyt w Gdańsku.

DSC06263

Do Gdyni z Gdańska najlepiej dostać SKM-ką, po drodze można albo spać, albo podziwiać widoki, albo też prowadzić miłą konwersację ze współtowarzyszami podróży. Wysiadając na stacji Gdynia Główna trafiamy do innego świata – nie tak głośnego i zatłoczonego, jak Gdańsk i Sopot. Chociaż pewnie stwierdzenie to nie dotyczy dni, w których na gdyńskim lotnisku odbywa się Opener – jeden z największych festiwali muzycznych w Polsce czy podczas jesiennego Polskiego Festiwalu Filmów Fabularnych, który doczekał się nawet swojego pomnika. Wiecie, że Gdynia jest największym polski miastem, które nie ma własnego województwa? Od zawsze związana z morzem, „zaczynała” jako mała, rybacka wioska, po czym przeistoczyła się w nadmorskie letnisko, by na końcu stać się ziszczeniem polskim marzeń o dalekomorskim porcie. Koordynatorem tych marzeń był inżynier Eugeniusz Kwiatkowski, którego pomnik możemy oglądać przy głównej ulicy miasta. Tuż przed wybuchem wojny, Gdynia, posiadała port rybacki, towarowy, pasażerski oraz stocznię. To stąd odpływał słynny MS Piłsudski i TSS Stefan Batory – statki oznaczające wolność i lepsze życie. Na pięć dni przed wybuchem wojny na placu Grunwaldzkim dał koncert Jan Kiepura. W powojennej historii naszego kraju też odegrała ważną rolę, m. in. znajduje się tu Akademia Morska i siedziba Marynarki Wojennej, nie wspominając, istniejącego tu nadal, dalekomorskiego portu pasażerskiego i towarowego. Do tego jest to jedno z najbardziej słonecznych miejsc w Polsce – słońce świeci tu 1671 godzin w ciągu roku!

DSC06304

Już na wstępie czuć klimat i charakter tego miejsca, gdzie losy lokalnej ludności splatają się z historią całego regionu. Gdynia ma niesamowity klimat – jest otwarta, innowacyjna, nie nastawiona na zysk i wyścig szczurów. Zupełnie inna niż Warszawa czy Kraków. I czuć to zarówno w powietrzu, jak i w działaniach ludzi i władz miasta. Chcecie przykładów? Proszę bardzo –całkowicie darmowy  InfoBox – 22 metrowa wieża z widokiem na zatokę oraz kolejka linowo – terenowa na Kamienną Górę – 52,4 m n.p.m. Kamienna Góra to jedna z dzielnic Gdyni oraz punkt widokowy, z którego rozciąga się niesamowity widok na miasto i na zatokę aż po Półwysep Helski, przy okazji znajduje się tam też bardzo ładny park oraz zabytkowe zabudowania willowe. Ponadto zieleń zajmuje 45 % powierzchni miasta – Gdynia jest częścią Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, a do tego oprócz parków miejskich jest tu rezerwat leśny a nawet podwodny! Ponadto Gdynia jest jednym z dwóch miast w Polsce, w których możemy skorzystać z komunikacji trolejbusowej.

DSC06297

Zwiedzanie zaczęliśmy od spaceru ulicą Starowiejską i Pomnika Wysiedlonych Gdynian – bardzo przejmujący widok.  Spacerując ulicą Starowiejską dochodzimy do głównego punktu programu, czyli skweru Kościuszki – nadbrzeża, przy którym znajduje się Akwarium Gdyńskie oraz cumują statki-muzea ORP „Błyskawica” i żaglowiec „Dar Pomorza”. Akwarium ominęliśmy – kolejka, jak do Wedla podczas Nocy Muzeów. Jednak nie oznacza to, że nie warto. Zobaczyć w nim można jak wygląda dno Bałtyku oraz bogactwo fauny i flory tego akwenu. Za to statki odwiedziliśmy oba – znajdują się blisko siebie, bilety są tanie i naprawdę warto. Pierwszy brał udział w II wojnie światowej, drugi szkolił młodzież i powstał ze składek społeczeństwa (stąd jego nazwa), ponadto jest jednym z najpiękniejszych polskich żaglowców. Tak samo warto zrobić sobie krótki spacer bulwarami, po czym zagłębić się w modernistyczną architekturę miasta, by na koniec dotrzeć do dawnego Dworca Morskiego, w którym dzisiaj znajduje się Muzeum Emigracji – instytucja na miarę XXI wieku, podobna do Muzeum Solidarności i Muzeum Polin, pod względem użytych środków technologicznych i ilości zgromadzonych zbiorów, opowiadająca o emigracyjnych losach Polaków. Będąc w Gdyni nie można nie odwiedzić tego miejsca, chociaż wycieczka nie będzie krótka. Pamiętacie przejmujący Pomnik Wysiedlonych z początku ulicy Starowiejskiej? Był bardzo wymowny, lecz dosyć statyczny. W Muzeum postacie przemawiają – własnym głosem, poprzez nagrane relacje, za pomocą pamiętników, zdjęć i przedmiotów i jest jeszcze audio przewodnik. Na terenie Muzeum znajduje się też kawiarenko – restauracja, w której możecie wypić kawę lub herbatę i zjeść pożywny lunch wpatrując się w odległy, morski horyzont.

DSC06333

Koniecznie wybierzcie się też na spacer brzegiem Bałtyku – poczujcie piasek pod stopami i zimną wodę, przekomarzajcie się z mewami i podziwiajcie klif w Orłowie – jeden z najstarszych w Polsce rezerwatów przyrody. Klif ma ok. 60 m i zmienia się po każdym sztormie. W lato możecie też załapać się na przedstawienie Teatru Miejskiego, który właśnie w Orłowie rozkłada swoją letnią scenę. A kto woli sztukę współczesną może podążyć śladem gdyńskich murali.

Wycieczkę kończymy z gigantycznym niedosytem Gdyni i lekkim zawrotem głowy spowodowanym ogromem wrażeń, na dworcu głównym w Gdyni, czekając na powrotną SKM-kę do Gdańska.

DSC06324


 Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
error
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
error

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!