Nowa Ruda – questy, kopalnia i kamienna jaszczurka

Nie chciało mi się jechać do Nowej Rudy. Nie dlatego, że mam coś do tego miejsca, ale dlatego, że ten dzień nie był najlepszy. Od parunastu dni jeździliśmy po Dolnym Śląsku. Byłam już trochę zmęczona. W niedzielny poranek najpierw wybraliśmy się do bazyliki w Wambierzycach, a następnie zostało nam pół dnia wolnego. Miałam plan przebimbać te pół dnia, jedząc lody gdzieś w cieniu. Ale D. miał inne plany. Tak trafiliśmy do Nowej Rudy. I w sumie dobrze, bo później to D. wcinał lody, a ja biegałam szukając odpowiedzi.

Tajemnice 6 wież oraz Trzy fontanny, czyli jak ugryźć Nową Rudę?

Miejsce parkingowe znaleźliśmy praktycznie przy samym rynku. Upał był. Pierwszym odwiedzonym przez nas miejscem była więc lodziarnia. W zasadzie kawiarnia, ale lody na wynos też dawali. Tak zaopatrzeni poszliśmy “w siną dal” szukać noworudzkich ciekawostek. Mieliśmy szczęście i informacja turystyczna była jeszcze otwarta( w niedzielę! Na Dolnym Śląsku! Drugi taki cud zdarzył się w Wałbrzychu). A w niej czekała na mnie nagroda za poczynione wysiłki. (Znaczy się za to, że rano wylazłam z namiotu, później doczłapałam się do autka i ostatecznie wylądowałam w Nowej Rudzie). Nagrodą był QUEST, czyli coś na kształt gry miejskiej. Zazwyczaj otrzymujemy kartkę papieru z pytaniami lub zagadkami oraz trasą wędrówki. Odpowiedzi na pytania ukryte są gdzieś w przestrzeni miejskiej. W Nowej Rudzie zaszaleli i zrobili aż dwa questy. Jeden bardziej miejski i krótszy, drugi wykraczający poza sam obręb zabudowań i oczywiście dłuższy. Zrobiłam oba. Pierwszy (Trzy fontanny) zaprowadził nas najpierw na rynek, gdzie mogliśmy podziwiać noworudzkie kamieniczki oraz reprezentacyjny ratusz w stylu biedermeier (ciekawostka: jest to 4 historycznie ratusz Nowej Rudy, a 3 zlokalizowany w tym miejscu), następnie dotarliśmy pod kamienny most zamkowy, gdzie należało znaleźć wyryte daty, z 3 znalazłam 2, może ktoś z was tam był i miał więcej cierpliwości i szczęścia? Chętnie się dowiem, gdzie znajduje się ta 1 data. Kierując się dalej docieramy do dosyć osobliwego budynku: jest to dawny bar, czy też pijalnia piwa „Maciej”. Dzisiaj lata świetności widać ma już za sobą, jednak kiedyś był to naprawdę ważny budynek. Ale, nie to co kryje się w budynku, lecz na budynku jest godne zauważenia. Otóż na jego froncie, tuż nad drzwiami możemy podziwiać dwie płaskorzeźby. Na pierwszy rzut oka wydają się kamienne, lecz nic bardziej mylnego! Są wykonane z ceramiki! I to ceramiki bolesławickiej. Niegdyś ten dom należał do kupca, który swe towary sprowadzał różnymi drogami. Umiecie wskazać środek transportu, którego brakuje?

Podążając dalej za Questem idziemy wzdłuż rzeczki o nazwie Włodzica. Mijamy figurę Jana Nepomucena, których na Dolnym Śląsku jest całkiem sporo, a następnie kamienny mostek. Gdy spojrzycie w dół zobaczycie Rudka. Jest to kamienny jaszczu ufundowany przez Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Zastanowicie się pewnie po co komu fontanna w kształcie kamiennego jaszczura? Otóż jaszczur jest nieprzypadkowy. Fontanna została stworzona ku czci skamieniałej jaszczurki znalezionej w noworudzkiej kopalni. Po drugiej stronie mostu zbudowane zostały podcieniowe domy tkaczy, w jednym z nich kręcone były sceny do „Pokotu”. Dokładniej w „Galerii Mozaika”, przy której kończymy naszą wędrówkę z pierwszym Questem.

Drugi zwany Tajemnice 6 wież prowadzi nas na malownicze wzgórza okalające Nową Rudę. Odwiedzamy wieże widokowe, kościoły z czerwonej cegły, szyb “Nowy I” w dzielnicy Słupiec, będący niegdyś wieżą wyciągową dla kopalni KWK Nowa Ruda, a dziś będąca najwyższą sztuczną ścianką wspinaczkową w Polsce. Wspinamy się też na górę Kościelec oraz górę Świętej Anny.

Dawna Kopalnia Nowa Ruda

W Nowej Rudzie jedną z większych atrakcji jest kopalnia węgla. Na Dolnym Śląsku kopalń jest, jak królików. W zasadzie w każdym większym mieście kopalnia była, jest lub prawdopodobnie będzie. Dlaczego akurat mielibyście wybrać się do Nowej Rudy? A no dlatego, że to jest najfajniejsza kopalnia ze wszystkich, w których byłam na Dolnym Śląsku! Dlaczego? Bo najlepiej uczy się przez działanie. Wiecie, ja niby wiem jak ten węgiel się wydobywa, ale tak dotknąć kilofa i stuknąć sobie w tą bryłę, spróbować utrzymać młot pneumatyczny i spróbować przepchać wagonik wypełniony węglem, to zupełnie inna rozmowa jest! Reasumując: kopalnia w Nowej Rudzie nie jest ani największą ani najnowocześniejszą kopalnią w Polsce. Jednak ma przewagę w technice i przewodnikach: wszystkiego można tu dotknąć, prawie wszystkiego spróbować, a wszystko to okraszone jest efektami dźwiękowymi i świetlnymi przy opiece wykwalifikowanych i znających się na swoim fachu „oprowadzaczy”.

 

Włoska historia miłosna w Nowej Rudzie

Miano Śląskiego Rzymu uzurpuje sobie nysa, jednak nie tylko ona ma powiązania z wiecznym miastem. Otóż, według legendy, Nową Rudę i Rzym łączą usta prawdy. Usta prawdy są po prostu dziurą w ścianie budynku przy ul. Piastów 7 i 7A. Przydają się, gdy pragniecie zbadać wierność swojego partnera lub swojej partnerki. Legenda głosi bowiem, iż żył kiedyś w Nowej Rudzie bardzo bogaty kupiec, któremu niestety umarła żona. Po okresie żałoby ów kupiec znów postanowił zaznać szczęścia, jednak jego wybranki w dziwnych okolicznościach znikały. Gdy na swą przyszłą małżonkę wybrał córkę równie bogatego i szanowanego aptekarza, troskliwy tatuś postanowił nie spuszczać córeczki z oczu. Tak oto odkrył sposób kupca na dowiedzenie się czy jego wybranka pragnie jego, czy jednak tylko jego pieniędzy. Kara bowiem za włożenie ręki i wypowiedzenie kłamstwa była dotkliwa: obłęd i wygnanie na zawsze poza mury miasta. Córka okazała się prawa, ślub się odbył i żyli długo i szczęśliwie.

Co łączy Nową Rudę z Japonią?

Zdecydowanie łatwiej jest wskazać, co dzieli oba miejsca niż to, co je łączy. Związek jest jednak silny, chodź na pierwszy rzut oka niewidoczny. By rozgryźć tę zagadkę udać musimy się aż pod noworudzki dom kultury, gdzie znajduje się pomnik pewnego Pana. Ów Pan nazywa się Franz Eckert. Urodził się w Neurode i był uzdolniony muzycznie. Kształcił się we Wrocławiu i Dreźnie, aż trafił do Berlina. Z Berlina zaś został wysłany do Tokio, gdzie komponował na dworze cesarskim, stworzył nawet śpiewnik dla japońskich szkół. Jest też współautorem, obowiązującego do dnia dzisiejszego, japońskiego hymnu narodowego. Był też autorem obowiązującego przez chwilę hymnu koreańskiego. Spoczywa na cmentarzu dla cudzoziemców w Seulu.


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!