Swołowo – stolica Krainy w Kratę

Bardzo chciałam pojechać do Swołowa. W zasadzie od pierwszej chwili, gdy przeczytałam o Krainie w Kratę w przewodniku, chciałam tam dotrzeć. I miałam nosa. Zakochałam się w Krainie w Kratę od pierwszego wrażenia i moja miłość trwa nadal. Chociaż Swołowo dzielić się musi moim uczuciem z Klukami. Pamiętacie kluckie biało-czarne chatki?

Swołowo informacje podstawowe

Swołowo jest wsią zamieszkałą, w co trudno uwierzyć przez 230 osób (dane z 2014 roku). Leży 15 km na północy-zachód od Słupska. Jakiś kilometr od mocno eksploatowanej drogi Koszalin – Słupsk. Dzięki temu wieś leży na uboczu, ale z łatwym dojazdem. W ramach ciekawostki: samochody mają tutaj rejestrację GSL. Pierwsze wzmianki o Swołowie pochodzą z 1230 roku. W owym roku Zelov lub Zwolov zostało nadane zakonowi Joannitów przez sławieńskiego księcia. Wcześniej zaś tereny te również były zamieszkałe, co potwierdzają artefakty archeologiczne z okresu rzymskiego. Obejrzeć je możecie w Muzeum w Koszalinie. Potem Swołowo przechodziło z rąk do rąk, przez moment było nawet wsią królewską. Dzisiaj zaś jest normalną polską wsią, no prawie. Jej fragment jest pod jurysdykcją Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, oddział Muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie.

Na szczęście, mimo zmian cywilizacyjnych i technologicznych, trudno jest odróżnić zagrody będące pod opieką muzeum i te zamieszkałe przez zwykłych śmiertelników. Oczywiście pewnym tropem mogą być zaparkowane samochody, anteny telewizyjne czy metalowe płoty. Jednak mieszkańcy „zwietrzyli” potencjał czający się w turystyce kulturalnej i przynajmniej część z nich stara się zachować (przynajmniej z zewnątrz) oryginalny wygląd domostw.

Do Swołowa prowadzą dwie drogi. Od strony „darłowskiej” zbudowany jest dosyć duży i wygodny parking. Naprawdę nie ma sensu wjeżdżać do wsi własnym samochodem i szukać miejsca, gdzieś pod czyimś domem lub na trawie. Po pierwsze niszczymy sobie kadr do zdjęć, po drugie po coś ten parking jednak powstał. Jest bezpłatny i zapełnia się niemal w 100% tylko podczas kilku dni w roku.

Kraina w Kratę – co to takiego

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie wieś. Zagrody, zwierzęta gospodarcze i budynki mieszkalne. Wyobraźcie sobie wieś bogatą, gdzie każda zagroda stanowi osobny byt. By dostać się do środka takiej zagrody należy przejść przez bramę. Brama jest okazała i ogromna, z wielkimi ciężkimi drewnianymi wrotami. Centralnym punktem zagrody jest plac, na którym buszują zwierzęta i dzieci, wokół niego ustawione są budynki. Na wprost wejścia dom mieszkalny, po prawej i lewej stronie budynki gospodarcze. Jest też studnia. I najważniejsze: wszystkie budynki i wszystkie zagrody wyglądają identycznie. Okazałe czarno-białe budynki. Jest to budownictwo szkieletowe: drewniany szkielet wypełnia się różnym budulcem: cegłą (mur pruski), słomą lub trzciną zmieszaną z gliną (szachulec). Następnie konstrukcja ta jest otynkowana i bielona, drewno zaś z czasem czernieje, powodując czarno-białą kratę. Tego typu budynki charakterystyczne są dla całego Pomorza. Pojedyncze sztuki spotkacie i w Łebie i w Ustce i Rowach i wszelkich innych nadmorskich, mniejszych i większych, miejscowościach. Większe skupisko tego typu budownictwa znajdziecie w zapomnianej wiosce na końcu świata, czyli w Klukach.

Swołowo – stolica Krainy w Kratę

Zapytacie czemu akurat Swołowo, a nie na przykład Kluki, zdobyły miano Stolicy Krainy w Kratę. Otóż generalnie nie wiem. Aczkolwiek uważam, że tytuł ten jest w pełni zasłużony. Po pierwsze Swołowo to jedna z najstarszych wsi na Pomorzu. Budynki, które dzisiaj możemy podziwiać powstały ok. XIX-wieku, w czasie największego rozwoju wsi. Po drugie jest nieco większa niż Kluki. Różnice wizualne w obu wsiach widać na pierwszy rzut oka. Swołowo jest wzorcowym przykładem pomorskiej owalnicy. Jest to rodzaj wsi zbudowanej na planie okręgu lub w podkowę, wokół centralnego placu. Zazwyczaj do takich wsi prowadziła jedna lub dwie drogi. Centralnym punktem wsi jest zaś jezioro z niewielkim kościółkiem. Kluki są ulicówką, co oznacza, że kluckie zagrody powstawały po obu stronach jednej, głównej drogi.

Muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie

Ponoć jest to obecnie najnowocześniejsza placówka skansenowska w Polsce. Technologia użyta do wzbogacenia wystaw jest naprawdę imponująca. Oprócz ekranów dotykowych z grami dla dzieci, czy nagrań audio z wypowiedziami naukowców lub dawnych mieszkańców, jest też gra świateł i dźwięki, które tworzą niezwykłą atmosferę. Generalnie Muzeum obejmuje 13 zabytkowych obiektów tworzących dwie zagrody. Jedna pod numerem 8 zwana jest „zagrodą Albrechta”. To właśnie tutaj mieści się kasa biletowa, restauracja, toalety i część przygotowanych wystaw. Druga zagroda znajduje się nieco dalej, przy końcu wsi, lub jak to woli, przy drodze na Szczecin. Część z tej zagrody jest zrekonstruowana, co oznacza, że nie są to oryginalne budynki, lecz takie, które zostały wybudowane współcześnie. Ma to swoje plusy. Dzięki temu, że nie stanowią prawnie chronionego zabytku, to właśnie tutaj użyto najwięcej środków technologicznych. Spotkamy tu też owce, kozy, kury, krowy i konie. Jest też niewielki ogródek ziołowy.

Plusem jest to, że zagrody często „ożywają”. Zwiedzając je przenosimy się w czasie: spotykamy ludzi w tradycyjnych strojach ludowych, usłyszymy nieco o historii Pomorza i Swołowa, pobawimy się dotykowymi ekranami, zrobimy sznurek czy uwarzymy piwo. Możemy się też wybrać na wycieczkę z audio przewodnikiem. Tej atrakcji nie sprawdziłam na sobie więc nie powiem czy warto – jest plan na kolejny rok.

Matki Boskiej Zielnej

Drugi raz do Swołowa pojechaliśmy już z konkretnym planem. 15 sierpnia jest datą zazwyczaj bardzo ważną w moim wyjazdowym kalendarzu. Po pierwsze jest to święto, a więc wpływa wybitnie na plan podróży – zamknięte sklepy i muzea. Po drugie nie jest to zwyczajne święto. Jest to święto ziół, a to oznacza niemałe atrakcje, w tym zazwyczaj odpust, zwany też festynem. W Swołowie od paru lat Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, jak to się ładnie nazywa, obchodzona jest bardzo uroczyście. Impreza rozpoczyna się ok. 9 i kończy późnym wieczorem. Jest też oczywiście przerwa na Mszę Świętą, na której świeci się przygotowane wcześniej bukiety. Istnieją 3 możliwości na posiadanie bukietu: po pierwsze przygotowujemy go wcześniej w domu, po drugie kupujemy gotowy w Swołowie, po trzecie przygotowujemy własnoręcznie w jednej z muzealnych zagród. Ja wybrałam opcję numer trzy, gdyż uwielbiam wszelkie takie akcje. Z bukietami udajemy się następnie naprzeciwko do niewielkiego kościółka, który zazwyczaj pozostaje zamknięty. Nie wchodzi w skład Muzeum, więc jest niedostępny dla turystów, zazwyczaj. Jest to naprawdę niewielkich rozmiarów świątynia, a do tego bardzo urokliwa. Gdy pierwszy raz tam trafiłam, pomyślałam sobie, że jak kiedyś będę brać ślub to tutaj.

Po Mszy wracamy na teren Muzeum, by posłuchać regionalnych artystów i ich występów wokalnych i tanecznych oraz spróbować lokalnych przysmaków od kół gospodyń wiejskich. Jest i zupa rybna i bigos, jest miód pokrzywowy (który wyglądał super, ale jednak w smaku mnie nie zachwycił), wino aroniowe i mnóstwo różnorodnych ciast. Jak to się mówi: dla każdego coś miłego, gdyż jest coś dla ducha i coś dla ciała.


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!