Sezonówki część 1: Wrzosowiska w Polsce

[Sezonówki – w  Polsce jest wiele różnorodnych miejsc. Jedne z nich można oglądać o każdej porze dnia przez cały rok i wyglądają tak samo niesamowicie. Jednakże istnieją miejsca, które swoje piękno odkrywają tylko w pewnym okresie. Pamiętacie film o nieznośnym chłopcu Dennisie, którego mama musiała wyjechać i zostawiła go pod opieką sąsiada-zgreda. Rodzące się między nimi emocje i rozwój akcji tworzy interesującą fabułę dla całej rodziny. Jednak największym sekretem i jednocześnie największym szczęściem, czymś czemu ów sąsiad podporządkowuje swoje życie jest pewien kwiat. Kwiat jest niesamowity ponieważ rozkwita tylko raz na dziesięć lat. I tylko na kilka sekund. Wtedy ukazuje swoją dojrzałość i całe piękno. Takie rzeczy i miejsca Lemur nazwał sezonówkami i co jakiś czas zabierze Was w podróż, by pokazać ich piękno.]

Pierwszym takim miejscem są wrzosowiska. Według encyklopedii, wrzosowisko, to bezleśna formacja zimozielonych krzewinek. Wedle nazwy naukowej wrzos zwyczajny/ wrzos pospolity (calluna vulgaris). Gatunek nie tylko z nazwy pospolity, gdyż jego występowanie obejmuje zarówno obszar całej Europy, jak i innych kontynentów – Azji i Afryki. Rośnie w wielu miejscach, w różnych klimatach. Wykorzystywany jest jako roślina miododajna i lecznicza, uprawiany jako roślina ozdobna. Spotkać możemy go niemal wszędzie, ale jest jeden warunek. Tym warunkiem jest termin. Feeria fioletowo – różowych barw rozkwita, w zależności od miejsca, od połowy sierpnia do połowy września. I koniec. Jest tylko jeden moment, by uchwycić to w pełni. Coś w podobnie wiosennych krokusów. Chociaż akurat wrzos ludzkość udomowiła i możemy się nim cieszyć w naszych przydomowych ogródkach i w balkonowych doniczkach. Jednak to nie jest to. Obraz hektarów skąpanych różem i fioletem jest niesamowitym przeżyciem estetycznym.

Dwa lata temu byłam za wcześnie. Zwiedzając nasz kraj trafiłam do Bornego Sulinowa i Kłomina, w pobliżu których znajduje się dawny poligon wojskowy – dzisiejszy rezerwat przyrody Diabelskie Pustacie. Rezerwat zajmuje 936 hektarów, z czego duża część to właśnie wrzosowiska. Jest to kolejny dowód na to, że wrzosy nie potrzebują dużo by rosnąć. Wrzosy jednak, w tym miejscu, nie są niczym nowym. Pierwsze wzmianki o czarcim wrzosie pojawiły się na niemieckiej mapie z 1875. Różowe połacie krzewinek możemy podziwiać spacerując wokół, jak i z drewnianej wierzy widokowej. Dojechać tam można rowerem lub samochodem, chociaż droga nie jest najlepszej jakości. Polecam szczególnie podczas wrześniowych Targów Chleba i Miodu.

W zeszłym roku natomiast się spóźniłam, do Mostówki oddalonej o ok. 40 km od Warszawy w kierunku Wyszkowa, trafiłam na ostatni dzwonek, gdy jeszcze kilka spóźnionych wrzosków budziło się do życia, ale cała reszta szła już spać. A jest to również niemały teren.  Tutaj wrzosowisko ulokowało się na wydmach lucynowo-mostowieckich i zajmuje obszar ok. 400 hektarów i objęte jest programem „Natura 2000” (od 2008r.). Niektórzy znawcy twierdzą, że jest to największe wrzosowisko w Europie poza Wielką Brytanią. Jeśli akurat nie kwitną wrzosy to naprawdę trudno jest się zorientować, że to właśnie tutaj powinny one być. Tory, rzadki las i piaszczyste, pagórkowate, łąki z bardzo małą ilością roślinności, zwane Białymi Górami. Spacerować można godzinami wspinając się w górę i schodząc w dół, robiąc przystanki na posilenie organizmu i podziwianie przyrody. A podziwiać jest co! W dodatku częstokroć całe to bogactwo mamy tylko dla siebie!

W tym roku, w końcu, udało się! Jak to się mówi: do trzech razy sztuka! Tym razem na wrzosy trafiłam całkowicie przypadkowo, w Słowińskim Parku Narodowym. W miejscu, gdzie nie ma osławionych, gigantycznych, wrzosowisk. Są za to idealne warunki dla wrzosów – wydmy i las. Idąc codziennie na plażę z każdym dniem zauważałam coraz większą ilość fioletowych plamek na tle zielonego mchu i piaszczystego podłoża. W ostatnich dniach wyjazdu wrzosy wybuchły całą mocą – róż i filet wszędzie! Nieziemska orgia barw i radość, że w końcu się udało. Robiąc zdjęcia nie mogłam się opanować i zdecydować, którym krzaczkom robić zdjęcia, a które ominąć. Ostatecznie robiłam zdjęcia wszystkim napotkanym po drodze, co poskutkowało wyładowaniem baterii i brakiem miejsca na karcie pamięci. Jedno jest pewne: wrzosy wyglądają absolutnie niesamowicie, ale żeby się o tym przekonać należy zobaczyć je na własne oczy.

Wrzosowe miejscówki w Polsce:

  1. Rezerwat przyrody „Diabelskie Pustacie” koło Bornego Sulinowa;
  2. Obszar „Natura 2000” w Mostówce (ok. 40 km od Warszawy);
  3. Łąki i lasy w okolicy Wilgi;
  4. Słowiński Park Narodowy;
  5. Bory Dolnośląskie: okolice Przemkowa, Chociankowa i Świętoszowa.

 

 


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!