Złoty Stok: dolnośląska gorączka złota

Złoty Stok był na liście miejsc do zobaczenia w dolnośląskim punktem obowiązkowym. Nie tylko dlatego, że właśnie tutaj znajduje się kopalnia złota – jedna z dwóch na Dolnym Śląsku, w której wydobycie tego krusząca trwało 700 lat! Złoty Stok leży na pograniczu województwa opolskiego i dolnośląskiego, w Górach Złotych. A wszelkie pogranicza są dla mnie niezwykle interesujące.

Złoty Stok oczekiwania vs rzeczywistość

Chyba tak jak na całym Dolnym Śląsku również w stosunku do Złotego Stoku nie miałam zbyt wysokich oczekiwań. I ponownie wszystko mnie tu zaskoczyło. O ile większość dolnośląskich zabytków i atrakcji pozostaje nieznanych lub mało obleganych, o tyle istnieje garstka wybijających się na tym tle obiektów. Bez wątpienia należą do nich: zamek Książ w Wałbrzychu, kompleks Riese oraz Średniowieczny Park Techniki i Kopalnia Złota w Złotym Stoku.

Sam Złoty Stok podzielony jest na dwie części. Korespondujące ze sobą, ale jednak oddzielne. Jeden to zwykłe miasteczko, jakich tu nie brakuje. Ludzie pracują, robią zakupy, siedzą na ławkach i zajmują się swoimi zwykłymi problemami. Z całkiem interesującą Informacją Turystyczną, która ma misje. Drugi to olbrzymi kompleks zbudowany wokół kopalni – fizycznie i mitycznie.

Średniowieczny Park Techniki i Kopalnia Złota z czym to się je?

Generalnie dotarcie tutaj nie sprawia większych problemów. Są oznaczenia. Parking na miejscu jest i to dosyć spory, więc nawet przy ilości ludzi adekwatnej do środka sezonu, spokojnie znajdzie się miejsce. Swoje trzeba odstać w kolejce po bilety. Bilety możemy kupić osobno na poszczególne atrakcje lub jeden bilet „złoty” na wszystko. Ja oczywiście wybieram wszystko więc bilet złoty jak najbardziej! Obejmuje on zwiedzanie (z przewodnikiem):

Średniowiecznego Parku Techniki – gdzie można zamienić się w chomika, spróbować swoich sił w podnoszeniu ciężarów, a także sprawdzić swoją odwagę w tunelu strachów. Generalnie całość wygląda jak jakaś osada plemienna, w której prezentowane są urządzenia ułatwiające życie górnikom. Podziwiać możemy koło deptakowe, kierat czy młyn stepowy.

Sztolni Ochrowej, gdzie znajduje się źródełko wody ochrowo-arsenowej, które miało sprawić, że Złoty Stok mógł stać się światowym uzdrowiskiem – niestety wybuchła wojna. Jest to najnowsza atrakcja kompleksu, gdyż otwarta została nieco ponad rok temu. Jej przystosowanie do ruchu turystycznego trwało 5 lat! Swoją nazwę zawdzięcza warstwie ochry, czyli zwietrzelinie skał bogatej w związki żelaza. Ogólnie całkiem sporo tu kolorów: od żółci przez pomarańcz po czerwień.

Kopalni Złota – tu, jak wszędzie, wszystko zależy od przewodnika. Mnie się trafiła fantastyczna młoda dziewczyna, dla której była to wakacyjna robota. I chociaż większość kwestii miała wykutych na blachę, gdyż opowiada je kilkanaście razy dziennie, to jednak potrafiła zaciekawić i dużych i małych. Niewątpliwą atrakcją zwiedzania jest podróż złotym pociągiem, podziemna granica, jedyny podziemny wodospad w Polsce oraz swoiste kuriozum, czyli Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli . Te atrakcje czekają na was podczas zwiedzania sztolni „Gertruda”, Chodnika Śmierci i sztolni „Czarnej Górnej” (od Gertrudy do Czarnej czeka nas 10 minutowy spacer pod górę).

Ostatnią atrakcją, którą obejmował złoty bilet było płukanie złota lub poszukiwanie diamentów. A właściwie nie tyle złota, co w wersji nr 1 pirytu, a w wersji nr 2 kolorowych kamyczków. Generalnie dla osób z nieco rozbudowaną wyobraźnią będzie to fajna zabawa. Każdy dostaje próbówkę (przy pirycie) lub torebeczkę (przy diamentach), sitko i szuka. Trzeba się przy tym nieco zamoczyć i zmęczyć, ale efekty są. No i można się porównywać z innymi, więc element rywalizacji dodaje smaczku. Ostatecznie zwiedzanie kończy otrzymanie certyfikatu, niestety każdy sobie sam musi uzupełnić go o własne imię.

Całość zwiedzania, według informacji na stronie, trwa ok. 4 godzin. Ja jednak spędziłam tam nieco więcej czasu. Przy każdej atrakcji grupą opiekuje się przewodnik. Grupy liczą ok. 20-30 osób. Między atrakcjami przemieszczamy się samodzielnie, idąc za strzałkami. Na kontemplacje otoczenia czas możemy mieć dopiero po głównym zwiedzaniu, gdyż podczas kupowania biletu zostajemy przypisani do poszczególnych grup i godzin zwiedzania, w związku z tym spóźnienie na zwiedzanie skutkuje niezobaczeniem obiektu. Na terenie kompleksu jest restauracja i muzeum minerałów. Dla dzieciaków są dmuchańce, sklepy z pamiątkami i bar. Dla lubiących jeszcze bardziej ekstremalne zwiedzanie jest możliwość podziemnego spływu łodzią, jednak najlepiej zaklepać sobie miejsce wcześniej.

Kopalnia w Złotym Stoku moje odczucia

Nie jest to miejsce dla wszystkich. Momentami bardziej przypomina Disneyland niż muzeum i też miejsce to muzealnych ambicji nie ma. Więcej tu rozrywki dla rodzin z dziećmi, niż dla łaknących górniczej Wiedzy czy historii związanych z gorączką złota. I chociaż złoto występuje tu w wielu elementach: od złotego biletu, przez złoty pociąg po szukanie złota, to jednak odnoszę wrażenie, iż jest to złoto nieco oszukane w postaci pirytu. Mieni się, ale wartości zbytniej nie ma. Męczy w tym miejscu mnie natłok ludzi i elementów dodatkowych.

Z drugiej strony zaś miejsce to zaskakuje dobrze dobraną i wyszkoloną kadrą, a także przygotowaniem do obsługi wzmożonego ruchu turystycznego: duże parkingi, a do wejścia do poszczególnych atrakcji nie czeka się dłużej niż 20 minut.

Druga strona medalu: Złoty Stok w pigułce

Złoty Stok, jak nazwa wskazuje, ze złotem ma dość sporo wspólnego. I faktem niezaprzeczalnym jest, że kopalnia jest i będzie największą atrakcją tego miejsca. Jednak Złoty Stok to nie tylko kopalnia. Informacja Turystyczna przygotowała dla turystów dodatkową atrakcję, dzięki której możecie poznać to miejsce z każdej strony. I warto z niej skorzystać, gdyż jest naprawdę odjazdowa.

Rynek w Złotym Stoku jest zupełnym przeciwieństwem kopalni. Jest tu cicho i spokojnie. Widać jednak, że kiedyś było tu naprawdę bardzo ładnie. Świadczą o tym eleganckie kamienice, nadszarpnięte nieco zębem czasu. Na środku stoi budynek ratusza, który w przeszłości pełnił też rolę więzienia.

Największą atrakcją tej mniej znanej części Złotego Stoku jest wycieczka stylizowanym meleksem – Ford T. Pani Przewodnik obwiezie was po najważniejszych punktach.

Rozpoczynamy od renesansowego kościoła ewangelickiego pw. Najświętszego Zbawiciela, który dzisiaj stoi zamknięty i nieczynny, a jeszcze nie tak dawno służył jako sala gimnastyczna, czego pozostałości widać nadal. Tuż obok,  w małym, niepozornym jak wszystko tutaj, budyneczku mieściła się niegdyś największa na Śląsku mennica. Surowca mieli pod dostatkiem.

Odwiedzicie też całkiem stary cmentarz. Ponoć najstarszy w Polsce i drugi pod względem starości w Europie. Ponoć pochowano tutaj 40 tys. osób, sądząc po jego obecnej wielkości, wydaje się to niemożliwe, ale…

Na koniec kilka kamienic na rynku, jedna z nich należała do rodziny Fuggerów. Niepozorna dzisiaj kamienica z barokową fasadą i dającą się zauważyć dbałością architekta o każdy detal była niegdyś miejscem wielkiej polityki. To tu spotykały się sprawy wielkiego świata! Fuggerowie byli właścicielami kopalni złota w Złotym Stoku i jednymi z najbogatszych ludzi naszej planety. Udzielali pożyczek królom, współpracowali z Witem Stwoszem, a nawet współfinansowali wyprawę Krzysztofa Kolumba! Państwo Fuggerowie nie byli jednak ludźmi bez skazy. Ponoć w kopalni wydarzył się wypadek, w wyniku którego zasypanych zostało, według różnych źródeł, od 10 ok. 100 górników. Właściciel doszedł do wniosku, że tunele już mu nie będą potrzebne, toteż nie opłaca się ratować zasypanych górników. Ponoć jęki słychać było przez wiele dni, a i dzisiaj przechodząc Chodnikiem Śmierci miejcie oczy szeroko otwarte, a uszy nasłuchujące… Może usłyszycie wołanie Gertrudy, żony jednego z górników, która udała się do wnętrza kopani szukać męża i już nigdy się z niej nie wydostała? A może spotkacie gnomy, które również ratują zagubionych.

Kolejnym punktem wycieczki jest ochronka dla dzieci założona przez Dobrą Panią Tych Ziem, czyli Mariannę Orańską (tak tą od Ząbkowic Śląskich). Przejażdżka Fordem daje tę przewagę nad spacerem, że do poszczególnych obiektów można wejść, w innym przypadku bez przewodnika jest to niemożliwe.

Jest to wycieczka dla ludzi lubiących dobry humor i mających mocne nerwy. Nasza Pani Przewodnik prowadziła meleksa całkiem sprawnie, na zakrętach trzeba się było mocniej trzymać. No i po drodze trzeba przejechać dosyć ruchliwą i mocno uczęszczaną drogę w poprzek, a tiry widząc meleksa raczej się nie zatrzymują.

Ale… skąd w ogóle złoto w Złotym Stoku?

Otóż tereny Śląska były jednymi z najbardziej złotonośnych w całej Europie. Pierwsze wzmianki na temat eksploatacji tego kruszcu pochodzą sprzed 4000 lat. W Złotym Stoku rudę złota i arsenu odkryto najprawdopodobniej w VII w. Jednak pierwsze potwierdzone informacje pochodzą z XIII w. W 1507 r. przeniesiono tu mennicę książęcą. Zatem jest to najstarsza kopalnia złota w Polsce, w której wydobycie prowadzono aż do 1962 r.! Wydobycie złota w kopani trwało 700 lat. W tym czasie, według statystyk, górnicy wydobyli 16 ton czystego złota.

Jednakże w XVIII wieku to nie złoto, a arsen wiódł prym w wydobyciu. Był też przyczyną wielu zgonów górników, a także doprowadził do odkrycia arszeniku przez Hansa Scharffenberga.


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!