Pierwszy raz na kajakach

Pewnie wiecie, jak to jest z tymi pierwszymi razami. Trochę strachu, trochę paniki, a najwięcej ciekawości. Tak też było z moim pierwszym wypadem na spływ kajakowy. A odbył się on niedawno, bo… trzy dni temu, w ostatni sierpniowy weekend. Możecie się dziwić, że w tym wieku jeszcze na kajaki nie trafiłam, ale… to nie tak, jak się wydaje! Na kajaki trafiłam kilkukrotnie… Na przykład podczas wystawy w Drohiczynie, w sklepie sportowym i raz jechałam samochodem, który wiózł kajaki. Ale żeby tak na wodę i siup to nie bardzo… W tym roku więc był mój pierwszy, kajakowy, raz. Moja wyprawa rozpoczęła się w Plecewicach, pod Sochaczewem nad Bzurą,  stąd wypożyczyliśmy kajaki i tu był nasz cel.  Wyruszyliśmy z Kozłowa Szlacheckiego i po 22 kilometrach i 5 godzinach dotarliśmy do Moto-Przystani Plecewice.

DSC00752

Oczywiście byłam kompletnym laikiem więc pytania w stylu „A w którą stronę płyniemy?” i „Jak się wchodzi do kajaka?” padały z moich ust dosyć często. Nie żebym po tym jednym weekendzie stała się kajakowym geniuszem. Ale pewne przemyślenia i rady dla początkujących, w tym dla mnie samej, mam.

Po pierwsze wybierając się na kajaki pomyślcie o swoim stroju. Ja niby to zrobiłam – krótkie spodenki i bluzka na krótki rękaw. Zabrałam też bluzę, oczywiście kompletnie jej nie zabezpieczając, więc, jak się domyślacie, po dopłynięciu do naszego celu była kompletnie mokra. Na szczęście jestem zmarzluchem więc w samochodzie miałam zapasową. Pomyślcie też o nakryciu głowy – mój śliczny kapelusz średnio się sprawdzał, szczególnie jak wiało, a że wiało przez większą część rejsu to słońce piekło mnie niemiłosiernie.  Jeśli już o słońcu mowa to zabierzcie ze sobą (i użyjcie (!)) kremu z filtrem UV. Przewidując możliwość kiepskiej pogody zabrałam też ze sobą kurtkę, na szczęście się nie przydała. Chociaż czasami ciemniejsze obłoczki nas postraszyły, a przez moment nawet kropiło. Kurtkę wykorzystałam jako poduszkę pod pupę. Kajaki wcale nie są takie wygodne – twarde, gibają się i woda się wlewa.

DSC00920

Po drugie pomyślcie też o rzeczach, które zabieracie ze sobą. Elementem obowiązkowym wyposażenia zawsze jest dla mnie aparat. I do ostatniej chwili wahałam się czy zabrać lustrzankę czy kompakt. Ostatecznie wygrał mój różowy kompakt. Lustrzanki byłoby mi bardzo żal w sytuacji kryzysowej wywrotki, a taką sytuację spotkaliśmy po drodze. Na dosyć niewielkim, moim zdaniem, uskoku i spiętrzeniu wody wywróciły się dwa kajaki. Ja obserwowałam już efekt końcowy, czyli wyławianie z wody wszystkich rzeczy, w tym aparatu fotograficznego. Reszta mojej ekipy zabrała ze sobą wodoodporne torby, do których wrzucili, co bardziej wartościowe przedmioty. Ja nawet o tym nie pomyślałam. Zabrałam mały plecak, do którego wrzuciłam aparat, bluzę, kurtkę, jedzenie, okulary przeciwsłoneczne, telefon komórkowy i zeszyt na zapiski. Jak się domyślacie zeszytu nie użyłam.

DSC00828

Po trzecie zabierzcie ze sobą jakieś jedzenie. Ja zabrałam małą butelkę wody i jednego batona. Poza tym trochę trudno się je w kajaku. Dlatego bardzo dobrym pomysłem jest zabranie ze sobą kanapek, ciasteczek i herbaty oraz urządzenie pikniku, gdzieś na trasie. Mnie uratowały Dni Sochaczewa, które akurat odbywały się. Poza jedzeniem było przeciąganie liny i inne atrakcje. Na szczęście, po przybiciu do punktu docelowego, czyli Moto Przystani, z której wyruszyliśmy, można było zjeść pierogi i wypić ciepłą herbatę w barze.

DSC00842

Dodatkowym plusem była sama rzeka – Bzura – nie jest ani głęboka, ani zbyt bystra, chociaż oczywiście momentami potrafi zaskoczyć. Jak w każdym przypadku, również podczas, nie tylko pierwszej, ale każdej wyprawy kajakowej, należy zachować umiar i rozsądek. Nie porywajcie się z motyką na słońce i mierzcie swoje siły na zamiary! Nie wybierajcie najtrudniejszych tras, rwących rzek i ogromnych odległości, jeśli wasze umiejętności i sprawność fizyczna na to nie pozwalają. Ogólnie oceniam wyprawę jako całkiem udaną. Kilka rzeczy do poprawy jest. Przede wszystkim jeśli chodzi o ekwipunek i sposób jego spakowania! Poza tym już nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy!

DSC00934

Jakie były wasze pierwsze kajakowe razy? A może kajaki jeszcze przed wami?


Podobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!