Podsumowanie miesiąca: Sierpień 2017

Sierpień był miesiącem mega! Naprawdę jest mi strasznie smutno, że już się żegnamy. I to nie tylko dlatego, że byłam na urlopie. W dorosłym, pracującym życiu, zmianie ulega nazewnictwo: wakacje zmieniają się na urlop, aczkolwiek nic nie przeszkadza, żeby urlop był wakacjami! Ale wracając do sierpnia… Trwał tylko 31 dni, a zdążyłam spełnić aż 3 marzenia!

Początek sierpnia spędziłam w Warszawie. Niestety w tym roku nie udało mi się być w centrum podczas godziny „W”, ale na szczęście na Targówku też rocznica Powstania Warszawskiego była obchodzona – złożyliśmy kwiaty i zapiliśmy znicze pod pomnikiem Poległych,  a samochody i przechodnie zatrzymali się na minutę. Rocznica Powstania Warszawskiego obchodzona jest w całym kraju. Słyszałam, że Minutę Ciszy zorganizowali na plaży w Łebie warszawscy ratownicy WOPR.  A w zeszłym roku na plaży w Słowińskim Parku Narodowym natknęliśmy się na ułożoną z kamieni kotwicę. Jako, że jestem rodowitą Warszawianką, rocznica Powstania jest dla mnie bardzo ważną datą. Cóż Centrum mnie ominęło, ale wspólnego śpiewania piosenek powstańczych nie ominęłam! Moje ulubione, i nie tylko moje, jak się okazało „Warszawskie Dzieci” odśpiewaliśmy kilkukrotnie. Z jednej strony było bardzo rodzinnie, z drugiej, zważając na miejsce, w którym odbywał się koncert, nostalgicznie i smutno. Gdybyście kiedyś trafili do Warszawy w dniu 1 sierpnia to wpadnijcie na Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego, by wspólnie zaśpiewać (nie) zakazane piosenki.

2 (2)

W zeszłym miesiącu nabyłam BloBox – pierwsze pudełko dla blogerów stworzone przez Dagmarę Sobczak z bloga Socjopatka.pl. Pomysł z pudełkami jest prosty – kupujesz kota w worku. Niby jest pula rzeczy, które mogą trafić do twojego pudełka, ale wcale nie muszą. Ja kupiłam w ciemno, bez czytania co też się może znaleźć w moim egzemplarzu. Jak niespodzianka to pełna! I dobrze zrobiłam, bo później czytając  o tym, co mogłabym znaleźć – momentami było mi smutno, że dostałam coś innego. Ale to były małe momenty i w sumie jestem zadowolona z mojego pudełka i w przyszłości też chętnie je zakupię! Dlaczego o tym w sierpniu? A bo dopiero w sierpniu zaczęłam z niego korzystać! Wylosowałam audyt blogowy od Klaudii z BlogoMarki, sesje cochingową od Jadwigi z Laboratorium Zmieniacza i projekt wizytówki od Lidii Szwabowskiej – wyszło genialnie i już niedługo będę mieć lemurowe wizytówki!!!  Dostałam też książkę „Biblia copywritingu” nad zakupem, której zastanawiałam się jakiś czas temu. I w sumie dobrze, że dostałam ją w pakiecie, a nie osobno, bo jak zabrałam się do czytania to… chyba nie jest dla mnie. I kupując ją samodzielnie byłabym bardzo rozczarowana. Dostałam też kilka innych przedmiotów, w tym: notes, kilka notatników z listami to-do, a także dziwnego chłopka (to chyba ma być coś na kształt odstresowującej piłeczki do ściskania).

Projekt bez tytułu (1)

W lipcu odwiedziłam południe, a w pierwszy sierpniowy piątek rozpoczęła się moja podróż na północ Polski. Pierwszy przystanek: Gdańsk – Oliwa. Niezmiennie od lat zadziwiają mnie gdańskie falowce i widok morza. Tyle ludzi, taka wysokość! I te galerie zewnętrzne! Gdańsk uwielbiam. Może wszystkich dzielnic, aż tak dokładnie nie poznałam, ale morski klimat Przymorza, twórczość umieszczona na blokach Zaspy, willowa Oliwa, niezmiennie fascynują mnie od lat. A mam możliwość dosyć częstego ich oglądania, dzięki uprzejmości gdańskiej części mojej rodziny. Jednak dobrze jest, jak się ma rozbudowaną rodzinę!

4

Tym razem nie było wypełnionego po brzegi planu na Gdańsk. Raczej postawiłam na swobodny relaks i „co będzie to będzie”. A co wyszło? O Panie! Nocny Sopot, opalanie się na plaży najstarszego w Polsce kąpieliska, spacer brzegiem zatoki z Gdańska do Sopotu, oglądanie zawodów Polish skimboarding open, oczywiście obowiązkowa wizyta w Barze Pod Rybą… i wiele innych atrakcji. Jeśli w najbliższym czasie wybierasz się do Trójmiasta to po drodze wpadnijcie do Gdyni!

5

Środkowe dwa tygodnie sierpnia spędziłam na jednym z moich ulubionych pól namiotowych, w jednym z piękniejszym miejsc w Polsce, czyli w Słowińskim Parku Narodowym. Jest to miejsce magiczne, absolutnie przepiękne i fenomenalne. A przy tym cały czas mało znane i niezadeptane, chociaż położone między Łebą, a nie mniej obleganymi Rowami i Ustką. W malowniczych okolicznościach  przyrody między jeziorami Gardno i Łebsko ulokowali się dawnymi czasy Słowińcy, a następnie inni osadnicy. Fenomenu tego miejsca nie da się opowiedzieć w kilku zdaniach. Tam trzeba pojechać i zobaczyć na własne oczy! Przez dwa tygodnie codziennie rano jadłam świeżo upieczone jagodzianki ze świeżymi jagodami!  Spacerowałam leśnymi ścieżkami i wspinałam się na wydmy. Przy okazji spełniając marzenie – w tym roku ukończyłam polski odcinek Szlaku Latarń. Tak wiem, że można to zrobić w jeden miesiąc i to rowerem, ba! Można nawet w tydzień samochodem. Tylko po co? Przecież po drodze jest tyle pięknych miejsc do zobaczenia, tyle smakołyków do spróbowania i tyle muzeów do odwiedzenia!

8

6

Przy okazji pozdrawiam wszystkich fantastycznych ludzi spotkanych na plaży (szczególnie rodzinkę z Łodzi), na polu namiotowym (pozdrawiam rodzinkę podróżników – Kasię i Grześka z Anglii oraz dwie rodzinki ze Szczecina), a także wszystkich spotkanych na szlaku i w Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach.

7

Po powrocie z wakacji udało mi się spełnić jeszcze jedno marzenie – być na meczu reprezentacji Polski w siatkówce mężczyzn! A to dzięki temu, że pół roku temu udało mi się zdobyć bilety na ceremonię i mecz otwarcia Mistrzostw Europy Mężczyzn 2017! Cały stadion narodowy, gdzie kiedyś rodzice kupowali mi trampki i dresy do szkoły, 24 sierpnia stał na baczność i śpiewał „Mazurka Dąbrowskiego”. Niesamowite uczucie, aż miałam łzy w oczach! Niestety nasi chłopcy ulegli Serbii, ale w końcu to „-icie”… Trzy lata temu nam się udało, teraz oni byli górą. Mecz oczywiście obejrzę jeszcze raz w telewizji, bo bardziej skupiłam się na kibicowaniu niż na oglądaniu – tak jakoś wyszło. Było to niesamowite uczucie dla mnie. W końcu siatkarze nieczęsto grają na tak dużych obiektach – podkreślają to zarówno sami siatkarze, jak i komentatorzy. Przy okazji w Warszawie odbył się tylko mecz otwarcia, pozostałe spotkania rozgrywane były w Szczecinie, Gdańsku, Krakowie i Katowicach.

WP_20170824_18_33_45_Pro

Ostatni weekend sierpnia spędziłam za to w towarzystwie rodziny na grillu – najadłam się kiełbasek, karkówek i ogórków małosolnych oraz mojego ulubionego grillowanego chleba z ketchupem. A następnego dnia wybraliśmy się na spływ kajakowy Bzurą. Mój pierwszy spływ w życiu! Miałam mnóstwo obaw i w związku z tym popełniłam kilka gaf, ale ani razu nie wypadłam z kajaka, (!), a ruch był, jak na Marszałkowskiej! Cała relacja jest tutaj.

W sierpniu na blogu mogliście poczytać nie tylko o moich kajakowych zmaganiach, ale też o pewnym tajemniczym miejscu na Kaszubach, a mianowicie o kamiennych kręgach Gotów.


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!