10 miejsc wartych odwiedzenia jesienią

Ponieważ nieuchronnie zbliża się jesień, a co za tym idzie ewidentna zmiana pogody (chociaż akurat w tym roku w Polsce lato nie należało do najbardziej upalnych i zdecydowanie nas nie rozpieszczało) – deszcz i zimno. Poza tym dni są coraz krótsze, a pogoda może nas zaskakiwać – na szczęście zarówno negatywnie, jak i pozytywni. Osobiście czekam na tą jedną okazję – złoty strzał i polską złotą jesień – pełną słońca, kolorów i ciepła. Gdy się pojawi lepiej żebyście plany mieli już sprecyzowane i gotowe, bo pogoda nie będzie na was czekać. Poniżej przedstawiam wam moją jesienną listę „to-do”.

  1. Jesienne Bieszczady – rzuć wszystko i jedź w Bieszczady, znamy wszyscy bardzo dobrze. Kto tam raz był, zawsze będzie wracał lub chociaż rozmyślał o nich. Ja polecam wam czerwone buki i płowe Połoniny! Spacerować można niespiesznie i przede wszystkim bez tłoku, gdyż skończyło się wakacyjne oblężenie. W schroniskach jakoś tak spokojniej, bo przecież „z Połonin wczoraj zszedł ostatni gość”.
  2. Spacer tatrzańskimi Czerwonymi Wierchami – to właśnie dzięki jesieni cztery szczyty w Tarach Zachodnich: Kondracka Kopa (2005 m n.p.m.), Małołączniak (2096 m n.p.m.), Krzesanica (2122 m n.p.m.) i Ciemniak (2096 m n.p.m.), zyskały wspólną nazwę. Szlak należy raczej do łatwych, nie ma tu stromych podejść i zejść, łańcuchów ani przepaści, chociaż należy pamiętać, że są to góry i podczas załamania pogody czy silniejszego wiatru mogą zdarzyć się wypadki. Nie mniej podczas dobrej pogody – gwarantowane przepiękne widoki.mountains-885342_1920
  3. City break – tu niezależnie od pogody będzie pięknie! A do wyboru mamy kilkanaście tysięcy opcji! Od największych, jak Warszawa, Wrocław, Kraków po te mniejsze, jak na przykład Stary Sącz i Tyniec. Możecie skorzystać z moich podpowiedzi i pomysłów – na blogu wyszukajcie serię „Miasta w 24 h”!
  4. Łowicz – lubicie miejscówki z klimatem? Niezbyt duże, niezbyt tłoczne, bez nadmiaru wszystkiego – hoteli, restauracji, atrakcji. Zabierzcie rodzinę, przyjaciół, ukochaną osobę do miejsca, w którym będziecie mogli cieszyć się sobą. Bez skreślania rzeczy z listy „do zobaczenia” i „do zrobienia” w danym miejscu. Łowicz jest do tego miejscem idealnym – można pójść na spacer, można wypić herbatę w restauracji, można odwiedzić informację turystyczną, zebrać pełne torby kasztanów, albo można nie robić nic. Siedzieć cały dzień w miłym i przytulnym wnętrzu i rozmawiać ze sobą godzinami. Czasami taki odpoczynek jest bardzo wskazany!
  5. Spacer po lesie lub parku – gdy nie macie ochoty na długie wypady, bo kto ma gdy za oknem szaro, buro i ponuro? Możecie wybrać się na spacer do najbliższego lasu lub parku. Możecie pozbierać kolorowe liście, poszukać kasztanów i zobaczyć czy wiewiórki zrobiły już zimowe zapasy. Parki i lasy są wszędzie, a obserwowanie zmieniającej się przyrody działa i edukacyjne i nastrojowo. Może uda wam się znaleźć parę kurek na jajecznicę lub borowików na święta? A jeśli do lasu macie za daleko to polecam najbliższy park! Oto lista moich ulubionych warszawskich parków.
  6. Wina, wina, wina, wina dajcie – albo lepiej wybierzcie się na wycieczkę po dolnośląskich winnicach! Jesień to czas winobrania, więc to najlepszy czas, by odwiedzić winnice. Możecie nie tylko dokonać zakupów polskiego wina, ale również posłuchać opowieści: tych o świecie i tych o szczepach winorośli, a wszystko to w oparach brunatnego lub lekko żółtawego płynu.
  7. Wypad na festiwal kulinarny – przełom sierpnia i września, a także września i października obfituje w kulinarne doznania. Z jednej strony kończy się sezon na świeże wiosenne i letnie warzywa i owoce, z drugiej zaś dojrzewają jesienne przysmaki. Możecie zajrzeć na Europejski Festiwal Smaku do Lublina, na Święto Śliwki do Strzelców Dolnych lub na Targi Chleba i Miodu do Bornego Sulinowa.
  8. Wypad na wrzosowiska – co prawda w tym roku wrzosy pojawiły się nieco wcześniej, ale może uda wam się jeszcze zobaczyć ostatnie fioletowo – różowate kępki. Wrzosowe miejsca w Polsce znajdziecie tutaj.
  9. Wybierz się na Festiwal podróżniczy – np. na Festiwal Filmów Górskich im. Andrzeja Zawady w Lądku Zdroju, który odbywa się zawsze w drugiej połowie września – niesamowita atmosfera święta, ale bez nadmuchanych celebrytów, za to z dużą dawką pozytywnych emocji. Cztery dni spędzone w przepięknym miejscu: uzdrowiskowy charakter Lądka sprawia, że od razu czujemy się lepiej, a jego malownicze położenie wśród gór, sprawia, że nie możemy usiedzieć w miejscu. Jesienne festiwale podróżnicze odbywają się też m. in. we Wrocławiu i w Krakowie.
  10. Wybierz się na jesienny redyk – dwa razy w roku odbywa się uroczyste wyjście oraz powrót pasterzy (baców i juhasów) ze stadami owiec z wypasu na górskich halach – wiosną i właśnie jesienią. Uroczystość taka odbywa się np. w Ochotnicy Górnej, Szczawnicy i Koniakowie, zazwyczaj na początku października. Kiedyś był on elementem lokalnej tradycji, dzisiaj raczej ma charakter imprezy folklorystycznej, nie mniej interesującej. Oprócz owiec i pasterzy, atrakcję stanowią targi regionalnych produktów oraz występy zespołów artystycznych.


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!