Podsumowanie miesiąca: lipiec 2018

Podsumowanie lipca będzie ekspresowe i telegraficzne. Pisze je już w pociągu jadącym w stronę Katowic. Jutro Pierwszy. Jutro rozpoczynamy wakacje. Jutro zaczynamy odkrywanie Dolnego Śląska. Ale to dopiero jutro. A na razie jest dzisiaj i dzisiaj jest jeszcze lipiec.

Lipcowe wypady

#Filtry Lipiec jest mim ulubionym miesiącem w całym roku. Zazwyczaj jest ciepło, a poza tym mam wtedy urodziny. W ramach prezentu postanowiłam sobie sprawić wycieczkę. Ale wycieczkę do miejsca niezwykłego, na co dzień niedostępnego. Ci z was, co brali udział w facebookowym konkursie wiedzą już, że tym miejscem były warszawskie Filtry. Na pewno napiszę o nich więcej, gdyż są warte tego. W ogóle w lipcu udało mi się dostać na kilka wydarzeń z rodzaju tych niedostępnych, na które obowiązuje ograniczona ilość miejsc.

#Yukata Jednak wycieczka do Filtrów, choć najbardziej spektakularna z całego miesiąca, odbywała się w ostatni lipcowy weekend. Wcześniej udało mi się również dostać na warsztaty z ubierania yukaty, czyli japońskiego letniego kimona. Wydział Promocji Kultury Ambasady Japonii mieści się przy Alejach Ujazdowskich, tuż obok Placu Trzech Krzyży. Yukata występuje zarówno w wersji męskiej, jak i żeńskiej. Najbardziej biegli w jej używaniu potrafią ubrać się sami już w 15 minut! Jest to nie lada wyczyn, gdyż sam instruktarz, krok po kroku,  wiązania tylko jednego elementu – pasa zajęła około 30 minut! Mimo to, jestem dumna z mojej kokardy!

#Kazimierz Dolny Trzecią wycieczką, już z rodzaju tych dostępnych i łatwych, była wizyta w Kazimierzu Dolnym. W ramach utrudnienia i dodatkowych atrakcji, postanowiłam wybrać się też do leżącego praktycznie na przeciwko Kazimierza Janowca, w którym znajdują się malownicze ruiny zamku. Udało mi się trafić na zwiedzanie z przewodnikiem, co pozwoliło dogłębnie poznać historię zamku i okolicy. Najbardziej charakterystyczną jego cechą jest budulec – został zbudowany z różowo – kremowych bloków. Dumnie piętrzy się nad Wisłą. W ramach kolejnej atrakcji, do Kazimierza, przepłynęliśmy promem. I od razu uderzyła nas fala ludzi. W Janowcu była cisza i spokój, mimo że nie byliśmy sami, w Kazimierzu zaś dziki tłum ludzi. Wcale się temu nie dziwie, gdyż pogoda dopisała, a Kazimierz jest naprawdę fajnym miejscem na krótki wypad.

Ulubieńcy lipca

#Książka W lipcu do poduszki czytałam sobie “Góry z duszą” Moniki Witkowskiej. Książka opowiada o górach z niego innej perspektywy. Autorka nie skupia się na opisywaniu, jak i kiedy dany szczyt został zdobyty, chociaż takie informacje też tu znajdziemy, ale skupia się na historii i ciekawostkach z nim związanych. Sięga głębiej, pod powierzchnię. Ciekawa lektura, dla pasjonatów gór i osób, które lubią wiedzieć więcej.

#Jedzenie Lipiec uwielbiam również dlatego, że jest to środek sezonu na wszelkiego rodzaju pyszności. Rzodkiewki, pomidory, szczypiorek i ser kozi są ostatnio moim ulubionym połączeniem smakowym.

 

Lipiec na blogu

W lipcu na lemurowym blogu pojawiły się trzy wpisy:

Uprzedzałam, że będzie w telegraficznym skrócie!


Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Please follow and like us:
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Spodobał Ci się Lememurowy Blog? Podziel się nim ze światem!